Jakby tu zacząć samodzielnie?

- Do spawania potrzebne są gazy techniczne, acetylen i dwutlenek węgla, ale trudno je było w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku kupić - mówi. - W Chojnicach mogłem je kupować jedynie w Zrembie, ale trwało to strasznie długo. Jak pojechałem po gaz rano, wracałem do pracy po czterech godzinach, bo trzeba było złożyć zamówienie, pójść do magazynu, potem do księgowości, a potem znów do magazynu. Dla rzemieślnika to była ogromna strata czasu. Nie miałem wątpliwości, że i inni mają podobne problemy z zakupem tych gazów, pojechałem więc do Bydgoszczy, gdzie działała firma Eurogaz, handlująca nimi. Ponieważ nie miałem auta, którym mógłbym butle z takimi gazami przewozić, pomagał mi kolega ze Żnina. Tak zająłem się detaliczną sprzedażą gazów. 

Kolejny zwrot w życiu Tadeusza Skajewskiego spowodowała sprzedaż Eurogazu niemieckiej firmie. - Nie spodobało mi się to, więc zacząłem kombinować, jakby tu samodzielnie rozpocząć handel gazami na większą, hurtową skalę - wspomina. - Kolega z Olsztyna miał zbiornik i pompę, i zajmował się już podobną działalnością. Pomógł mi więc na początku, a potem kupiłem własny zbiornik w Unisławiu i pompę we Francji i mogłem już działać samodzielnie.

Koncerny nie chciały sprzedawać

Zaczął od produkcji dwutlenku węgla, potem był tlen, argon i azot, a także powietrze syntetyczne. Mając dwutlenek węgla i argon wytwarzał też mieszanki spawalnicze.
- Skroplone gazy, które później wtłacza się do butli, produkuje się z powietrza, przy wykorzystaniu specjalnych urządzeń - tłumaczy Tadeusz Skajewski. - Takie urządzenia były oczywiście w naszym kraju, ale na fali przemian lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku zostały sprzedane zachodnim firmom, które zaczęły dyktować warunki na rynku, w tym i ceny. Nie chciały też sprzedawać skroplonego powietrza takim małym producentom, jakim wówczas byłem, wolały same produkować z niego gazy i sprzedawać odbiorcom. Nie chciały, by z czasem wyrosła im konkurencja. Ominąłem ten problem tworząc nową, nieznaną tym firmom spółkę Spawmet i za jej pośrednictwem zacząłem zaopatrywać Temis.

Prezent na walentynki

Wkrótce rozszerzył działalność o produkcję gazów medycznych. - Wymusiła to sytuacja, inaczej wypadłbym z rynku - mówi Tadeusz Skajewski. - Od pewnego momentu, sprzedając gazy do szpitali, trzeba było posiadać specjalną koncesję, choć wcześniej taki sam tlen wykorzystywany był i do celów technicznych, i do medycznych. Wystąpiliśmy o odpowiednie zezwolenie, jednak nie było łatwo go zdobyć. Zajęło to rok. Główny Inspektor Farmaceutyczny podpisał nasze zezwolenie 14 lutego 2003 roku, robiąc nam wyjątkowy prezent na walentynki.

W taki oto sposób firma w Chojnic stała się konkurentem dla dużych i okrzepłych już na rynku zachodnich firm. Sprzedawała tlen do kolejnych szpitali, dziś jest ich około trzydziestu. Z czasem rozrosła się z kilku do przeszło 50 osób. Rodzinny biznes wspierają dziś dorosłe dzieci państwa Skajewskich.

Stały rozwój i umacnianie firmy

Dzisiaj firma oferuje szeroką gamę gazów technicznych, medycznych i spożywczych, w tym mieszanin gazowych o różnym składzie, prowadzi też hurtownię spawalnictwa i stali. Jednym z najnowszych produktów firmy jest gaz rozweselający, dzięki któremu stała się zwycięzcą konkursu Gazety Pomorskiej – Nasze Dobre Kujawsko-Pomorskie. Największą nowością jest natomiast suchy lód, wykorzystywany chociażby w branży spożywczej do przechowywania i transportu żywności, czy też w procesach tzw. czyszczenia suchym lodem w różnych gałęziach przemysłu. Produkt ten znajduje też zastosowanie na przyjęciach i weselach do tworzenia efektów specjalnych w postaci „dymiących” drinków bądź też dymu, w którego obłokach może np. zatańczyć para młoda. -

Współpracujemy teraz z firmami, które kiedyś chciały nas czapkami nakryć – podsumowuje Tadeusz Skajewski. – Zdobyliśmy wiele certyfikatów i nagród, więc trochę teraz błyszczymy, zwłaszcza, że to dzięki nam, dzięki pojawieniu się konkurencji dla dużych przedsiębiorstw, ceny gazów na naszym rynku nie są wysokie, a raczej są zdecydowanie niższe niż kilka lat temu, gdy nie mieliśmy jeszcze takiej pozycji. Kupujemy prawie całe lub całe nadwyżki tlenu, azotu i argonu od dwóch polskich producentów. Miesięcznie około dwustu ton, a jeszcze niedawno było to dwadzieścia – trzydzieści ton.

 

Źródło: Gazeta Pomorska.